DYLEMATY SPRZĘTOWE
.Zbliża się koniec wakacji - przynajmniej dla tych studiujących, bo dla reszty chłopaków dzwonek szkolny już zadzwonił. W tym roku zapewne wielu z Was zarabiało przez wakacje, żeby – jako tako – poprawic jakosc swoich nagrań, ew. produkcji etc, etc. Myślę, że tekst ten powinien pomóc niektórym domorosłym artystom.
Zacznijmy od beatmakerów.
Jako, że sam param się tym dziełem (zarówno tworzenie podkładów jak i szeroko pojęta edycja dźwięku – nie ma lepszego uczucia niż zrobić z talerza coś co brzmi jak wokal lub eksplozja ) już od wielu wielu lat (nie wiem czy ktoś pamięta stary, DOS-owy programik soundclub? To było w czasach, gdy Windows był tylko nakładką pod Dosa, komputery miały przycisk turbo a procesory przyspieszały np. z 5 do 25 Mhz po wciśnięciu tego przycisku... nie wspominając, że muzyka rejestrowana była z reguły jako MOD) to myślę, że mogę co nieco doradzić. Ech, starocie... ale to artykuł na inną okazję.
W zeszłym roku pod koniec wakacji byłem właścicielem ciężko zarobionej gotówki (praca na dwa etaty, w końcu nie było studiów). Gdy tylko zobaczyłem te kilka odłożonych tysiączków na koncie... Jednak postanowiłem sobie na samym początku wakacji, że wydam zarobione pieniądze na coś innego, na coś, co może dać inny wymiar beatmakingowi – przynajmniej w moim wykonaniu. Jako, że beaty w stylu elektro (zwane również „niemieckimi” beatami) już dawno odłożyłem do lamusa a zacząłem sam tworzyć loopy i je ciąć - potrzebowałem dwóch rzeczy. Czegoś, co da mi niesamowicie wierne brzmienie przy okazji pozwalając czasem posłuchać muzyki nie doszukując się błędów oraz sprzętu, który po prostu powinienem mieć. W sklepie muzycznym we Wrocławiu trafiłem inteligentnego i rzeczowego sprzedawcę (pozdrawiam, Czarny), który wprowadził mnie nieco w tajniki odsłuchu itd.
Efekt był prosty – słuchawki BEYERDYNAMIC DT 770. Ten sprzęcik to klasa sama w sobie. Zamknięte, idealnie wygłuszają, pozawalają dostrzec całą głębię i barwę dźwięków. Do tego wygodne, mają fajny, rozwijany kabel. Nie będę się rozwodził nad specyfiką, wszak każdy może sobie „surowe” dane techniczne przeanalizować na stronie www... One po prostu są świetne do odtwarzania i odsłuchu. Tutaj minusem może być dość wysoka cena, ale ten artykuł jest dla tych, którzy zamierzają wydać trochę zarobionych pieniędzy i chcą uzyskać jak najlepszy efekt. Oczywiście musi to współgrać z kartą dźwiękową, tyle, że nawet zwyczajne karty dźwiękowe (a nawet – tu wszystkich zaskoczę – wbudowane) w miarę dobrze odtwarzają a przy tych słuchawkach można nawet usłyszeć nieczystości w profesjonalnych acapelkach (ot na przykład w „szacunku ludzi ulicy” Peji słychać w kilku miejscach szumy). Takie słuchawki pozwolą Wam nauczyć się tolerancji – czasem jak ktoś rzuci wam wokal nagrany na szczurze (shure ) to idzie ogłuchnąć, gdy słyszymy to wszystko co jest złe w rejestracji .
Drugą rzeczą, którą musiałem kupić to jakiś... instrument? Generator? Coś z brzmieniami po prostu, coś, gdzie będzie można w czasie rzeczywistym. Trafiło na MPC firmy AKAI. Ponieważ nigdy nie byłem zwolennikiem oszczędzania na rzeczach które kupuje i nigdy nie lubiłem półśrodków wybór padł na model MPC 2500. 16 padów, które w zależności od siły trafienia odgrywają dźwięk z inną głośnością(średnio przydatne, tym bardziej, że poziomy na padach da się ustawić poza tym), fajnie na lewo jakieś pokrętła (średnio przydatne), z tyłu dużo wyjść... co tu więcej chcieć? Set sampli serwowany przez akai... jeden talerz był fajny. Inny mniej. Reszta sampli – bez komentarza. Tutaj nastąpił hurraoptymizm. Trwał tak z 3 godziny a potem zaczęły się pytania i wątpliwości na temat maszynki.
Po pierwsze, żeby się na nią przerzucić z blaszka to trzeba mieć nie lada odporność psychiczną. Zanim nauczysz się pewnych ruchów i patentów na maszynie minie wiele godzin a w Odrze upłynie więcej wody niż przepłynęło przez Wrocław w 1997. Znam kilka osób, które robiły beaty, robiły dobrze dostały MPC i.... przestały w ogóle robic. MPC zabija o ile nie masz w sobie wystarczająco siły. Im dłużej „walczysz” tym bardziej dochodzisz do wniosku, że tu się tylko loopy robi. Wrzucasz wycięte 20 sekund z kawałka, odpalasz na MPC i tniesz we wbudowanym (świetna opcja!) chop-shopie. Potem naciskasz sobie pady pod tempo robisz loop i zapisujesz, zgrywasz i gdzieś to trzeba składać. Na więcej MPC 2500 za blisko 6 tysięcy nie pozwala! Strasznie irytuje brak wbudowanego cdka, mała początkowa ilość RAM-u (tylko 16 mb!) i dysk o pojemności 128 mega (a bardziej dyskietka). Dysk można kupić opcjonalnie – jak i ram, cd rom, większą dyskietkę. To, co jest, pozwoli Ci na zapisywanie jedynie – jeżeli nie zapchasz mocno ramu samplami – 25 do 40 sekund loopa. Pewnie, że AKAI oferuje możliwość rozbudowy... Ale kupując coś za takie pieniądze raczej oczekuje się więcej. Naturalnie MPC ma więcej opcji i do tego rewelacyjny BEAT GRUNGER (efekt), ale nie chodzi mi o recenzję tej maszynki. Teraz nachodzi mnie ochota na jakiś konkretny syntetyzator, prawdopodobnie padnie na YAMAHA S-90 ES, ale to dopiero będzie mnie stać na to w okolicach grudnia. Tak więc Drogi Beatmejkerze! Pamiętaj, że jak coś się nazywa mpc i grają na nim (czy też robią beaty) bardzo fajnie i w ogóle ach! i och! to nie musi być aż takie dla Ciebie korzystne! Masz pieniądze – kup dobry odsłuch (monitory stanowczo sobie odpuść one się przydają najbardziej przy końcowy wygładzaniu utworu, poza tym zobaczcie, czy któryś z Waszych znajomych, który kupił monitory kiedykolwiek umieścił je w prawidłowej konfiguracji – tj tworząc dwoma monitorami i sobą trójkąt równoboczny o boku 3 m? Hmm ?), kup wreszcie tego fruity loopsa oryginalnego (przy obecnej cenie dolara polecam jak najbardziej!), i zacznij rozglądać się po forach gdzie ludzie wypowiadają się na tematy związane z wtykami VST – bo tu jest potęga brzmień i generowania dźwięków.
I co najważniejsze – nie myślcie, że najlepszy nawet sprzęt zastąpi was. Ja ze zwykłego oscylatora zrobiłem beat kiedyś i też bujał! Nie zapominaj również beatmakerze, że możesz przecież kupować sample! Idź, pochodź po sklepach muzycznych, popatrz, poszukaj – ja ostatnio coś pod e-jaya kupiłem za 10 zeta i było tam wystarczająco dużo sampli odpowiedniej jakości żebym zaglądał do tego katalogu od czasu do czasu. Szukaj okazji. Masz allegro, e-baya. Spędź trochę czasu rozglądnij się, na pewno za wcale niewielkie pieniądze da się kupić świetne brzmienia. Wiem to z prostej logiki i ekonomii – teraz tyle ludzi oferuje sampelki dobrej jakości, że jeżeli ktoś chce się przebić to musi sprzedawać taniej. Proste. Możesz również poszukac w internecie soundfontów. Są stosunkowo tanie, a z reguły darmowe, więc nie ma ryzyka poniesienia niepotrzebnych kosztów. Wpisz w goglach soundfonts, później używaj (polecam formaty *.sf2), jak się podoba, kupuj. Co do samego tworzenia beatów mam w planach również artykuł na ten temat – głównie głośności, tricki, kompresja, ale to dopiero w październiku, mam obecnie sesję poprawkową, więc nie mam jak. Co do rejestrowania dźwięku porady muszą być bardziej konkretne, muszę zebrać jeszcze trochę materiałów, wtedy opiszę przykładowe studio – które domowym sposobem i kosztem może wyciągnąć świetne brzmienie, dodam również kilka zdań o tzw. 'masterowaniu' Mam nadzieję, że ten artykuł przypadł Wam do gustu, pozdrawiam, Dj Bat.